Wielkie odchudzanie na ekranie KAG  
Start
środa, 08 wrzesień 2010
E-kartki Flash
Menu witryny
Start
Zasady działania strony
Rejestracja
Tworzenie paska wagowego
Wielkie odchudzanie
Pomocnik odchudzania
Skomponuj dietę
Galeria fotografii
Encyklopedia diet
Pytaj, odpowiemy
Biorytmy
Ogłoszenia
Ciekawe linki
Wyślij kartkę
BMI wzór1
BMI wzór 2
Więcej o odchudzaniu
Badania biochemiczne krwi
6 Weidera
Nasze przepisy
Nasi najlepsi
Nasze paseczki wagowe
Mapa strony
Chat Twoja-dieta
Chat Polchat

Złóż życzenia

Poczta Kwiatowa, kwiaty, bukiety, prezenty, upominki

Zmień wygląd
247extender
Szybkie rady
Etapy zrzucania wagi Często po pierwszych dnia odchudzania jesteśmy zachwyceni efektami, nie zdając sobie sprawy, że pozbywamy się zapasów wody, a nie tłuszczu. O spalaniu tłuszczu tak naprawdę możemy mówić dopiero po 11 dniach diety. A tak wygląda rozkład spalania na tradycyjnej diecie redukcyjnej:

Etap 1:  Przez pierwsze 3 dni diety tracimy 70% wody, 5% białka, 25% tłuszczu

Etap 2:  Do 13 dnia diety tracimy 19% wody, 12% białka, 69% tłuszczu

Etap 3:  Między 21 a 24 dniem diety tracimy 15% białka, 85% tłuszczu

Etap 4:  Od 24 dnia diety tracimy 25% białka, 75% tłuszczu

Do zrzucenia wagi potrzeba więc wytrwałości i konsekwencji


Odchudzanie w pytaniach i odpowiedziach 1. "Pomóżcie, muszę stracić Y kilo w X dni" - gdzie z reguły X dąży do zera a Y do nieskończoności ...

Po pierwsze, odchudzanie planuj na miesiące lub nawet lata a nie na dni. Jeśli zależy Ci na figurze na lato, proces odchudzania zacznij JUŻ. Nie jutro, już, teraz i w tej chwili. Odkładanie jedynie utrudni sprawę - przyjmij że Twoje odchudzanie zaczeło się wraz z czytaniem tego artykułu, gdy dojedziesz do końca powiesz dumnie "już od 5 minut sie odchudzam"
Co więcej, absolutna większość autorytetów - lekarze, dietetycy, trenerzy, organizacje - są zgodni co do tego, że bezpieczne tempo TRWAŁEGO chudnięcia to 0,5-1,0 kg na tydzień. Przy prawidłowej diecie i ćwiczeniach takie tempo chudnięcia zapewnia utratę wagi niemal wyłącznie poprzez utratę tłuszczu oraz pozwala na długotrwałe utrzymanie tendencji spadkowej bez wchodzenia w okresy zastoju.

2. "Chcę schudnąć, doradźcie jakie suplementy mam brać"

Suplementy nie są konieczne w odchudzaniu. Dzięki diecie, ćwiczeniom, motywacji i konsekwencji można pozbyć się tłuszczu równie dobrze bez suplementów. Eksperci oceniają że właściwy trening i właściwa dieta odpowiadają za 97% sukcesu w budowaniu sylwetki. Co więcej, działanie suplementów jest tym mniej istotne im mniej zaawansowana osoba je stosuje. Ten sam suplement stosowany przez zawodnika z wieloletnim stażem podziała na niego widocznie lepiej niż na osobę początkującą i da bardziej widoczne efekty - zawodnik z reguły mam już dietę i trening bliskie perfekcji, jego organizm osiągnał juz stan bliski genetycznych możliwości, suplementy pozwalają więc na przekroczenie naturalnych barier, co w przypadku osób zaczynających ćwiczyć i odżywiać się racjonalnie nie ma miejsca. Krótko mówiąc - pomyśl najpierw o diecie i ćwiczeniach zanim sięgniesz po suplementy!

3. "Byłam na diecie 1000 kcal, ale nie chudlam, teraz jestem na 800 kcal ale waga nadal stoi, pomóżcie!"

Im mniej kalorii jesz, tym bardziej zwalnia Twój metabolizm. Gdy jesz więcej, Twój organizm spala więcej, gdy jesz mniej, spala mniej. Paradoksalnie można odłożyć dodatkowy zapas tłuszczu na dietach niskokalorycznych, nie sposób natomiast trwale na nich schudnąć.
Dieta niskokaloryczna nie tylko że spowalnia spalanie, dodatkowo powoduje utratę mięśni. To z kolei mocniej jeszcze spowalnia metabolizm, utrata wagi zatrzymuje się i pomimo iż jemy mniej i mniej uparty tłuszcz nie znika. Co gorsze, każda zjedzona nawet przypadkowo nadwyżka kalorii zamieniana jest na tłuszcz, gdyz głodzony organizm stara się tworzyć zapasy na ciężkie czasy jakie sami mu zapewniamy.
Spalanie tłuszczu poprzez próby zagłodzenia go (i siebie) jest wysoce nieefektywne i zabójcze dla organizmu. Znacznie lepszą metodą jest zastosowanie niewielkiego deficytu kalorycznego i wysokiej dawki ćwiczeń - ćwiczenia pozwalają spalić znacznie więcej tłuszczu niż głodzenie i nie generują reakcji obronnych organizmu w wyniku których magazynowany jest tłuszcz jak to ma miejsce przy głodzeniu.

4. "Stosowałam dietę niełączenia, Atkinsa, Montignac, kopenhaską, praktycznie ciągle jestem na jakiejś diecie a nie chudnę - help!"

Stałe przebywanie na jakiejkolwiek diecie redukcyjnej (rozumianej jako spożywanie mniej kalorii niż się spala) jest niestety błędem. Odchudzać należy się cyklicznie, czyli okresy gdy jemy ilość kalorii mniejszą niż zapotrzebowanie powinny się przeplatać z okresami gdy jemy wystarczającą (lub w przypadku osób budujących masę większą) ilość kalorii. Bycie stale "na rzeźbie" (podobnie zresztą jak "na masie") jest błędem. Organizm przystosowuje się stosunkowo szybko zarówno do deficytu jak i do nadmiaru kalorii i im dłużej utrzymujemy określony poziom tym z upływem czasu efekt naszych starań będą mniejsze. Dodatkowo przewlekły deficyt kaloryczny prowadzi neiuchronnie do utraty mięśni, co jak juz pisałem dodatkowo spowalnia metabolizm i z każdym następnym tygodniem i dniem diety spalamy mniej.
Zmiany działają korzystnie nie tylko w makrocyklach rocznych. Drobne cykliczne zmiany są również wskazane w okresie odchudzania, gdy co parę dni spożywamy nieco więcej kalorii aby zapobiec stagnacji. Znamy to wszyscy jako okresy "ładowania", "carb-up" z diet niskowęglowodanowych oraz jako metodę "zig-zag" stosowaną w wielu dietach.

5. "Nie mam czasu/ochoty na ćwiczenia, co mam robić aby schudnąć?"

Efektywne odchudzanie (rozumiane nie jako utrata wagi za wszelką cenę ale utrata tłuszczu) jest składową następujących komponentów:
- ćwiczeń aerobowych
- dobrze zbilansowaniej diety o niewielkim deficycie kalorycznym
- ćwiczeń siłowych
- wytrwałości i cierpliwości

Gdy któregoś z komponentów brakuje, szanse na sukces maleją. Ćwiczenia pozwalaja na wytworzenie deficytu kalorycznego bez konieczności głodzenia się, podnoszą także tempo metabolizmu, a więc i spalania tłuszczu (które spada tym bardziej im bardziej restrykcyjna jest dieta). Co więcej ćwiczenia tworząc ten deficyt nie wywołują naturalnej reakcji organizmu na głodzenie w postaci tendencji do odkładania tłuszczu. Ćwiczenia jako swoisty bonus przyczyniaja się do poprawy zdrowia i kondycji, czego nie mozna powiedzieć o dietach deficytowych. Ćwiczenia stymulują wydzielanie hormonów pomocnych w spalaniu tłuszczu, które znacznie spada w wyniku stosowania diet, szczególnie niskotłuszczowych. Ćwiczenia siłowe wreszcie wreszcie powodują zachowanie lub przyrost masy mięśniowej co sprzyja utrzymaniu na właściwym poziomie podstawowej przemiany materii i zapobiega utracie mięśni (sięgające u osób ochudzających się bez ćwiczeń do utraty 50% beztłuszczowej masy ciała).

6. "Jak szybko i łatwo schudnąć?"

Sorry, nie da się. A ściślej mówiąc nie da się szybko i łatwo oraz TRWALE I BEZPIECZNIE schudnąć. Nie myl utraty wagi z utratą tłuszczu. Jeśli na jakiejś cud-diecie czyinnym sposobie schudłe(a)ś powiedzmy 6 kilo w pierwszym tygodniu - zastanów się ile z tych 6 kg to tłuszcz a ile woda. Sprawdź jak szybko przybędzie Ci z powrotem te 6 kg (bedziesz miał(a) szczęście jeśli nie będzie to 12.)
Żadne cudowne środki/diety/metody nie zapewnią błyskawicznych efektów. Super efekty w postaci super sylwetki są z reguły wynikiem połączenia lat wyrzeczeń, cięzkiej pracy i cierpliwości. To między innymi odróżnia świat "naturalnych" kulturystów od pozostałych - ci pierwsi z reguły życiową formę osiągają po trzydziestce, po 10-20 latach treningów. Miej to na uwadze myśląc po tygodniu diety i cwiczen o rezygnacji

7. "Wyczytałe(a)m że ta dieta/suplement/program treningowy daje efekty bez ćwiczeń/zwiększa spalanie tłuszczu o 1000%/pozwala zrzucić 30 kg w 30 dni ale na mnie nie działa - co jest nie tak?"

Nie wierz reklamom, nie daj się nabijać w butelkę, nie nabieraj sie na super produkty reklamowane przez super sławy. Gdyby istniało panaceum na otyłość liczba grubasów nie rosłaby stale a my na tym forum nie mielibyśmy tylu pytań o odchudzanie. Planuj swoje odchudzanie długofalowo, długoterminowo, stawiaj sobie realistyczne cele, nie chudnij w tempie szybszym niż zalecane, ćwicz racjonalnie i trzymaj racjonalną, niegłodową dietę. Pieniądze przeznaczone na cudowne metody/urządzenia/suplementy odchudzające wydaj na lepszy cel - np. na wielką balangę z okazji schudnięcia

Autor- Tyka

źródło: www.sfd.pl/temat128699/


Hiszpania: Szkodliwe diety-cud Uwaga na cudowne diety - ostrzegają hiszpańscy specjaliści. Przez dwa lata analizowali prawie setkę różnych diet i stwierdzili, że każdy sposób szybkiego pozbycia się kilogramów jest niebezpieczny dla organizmu.
Początkowo, gdy ściśle przestrzegamy diety – chudniemy. Jednak gdy kurację kończymy, okazuje się, że przybywa nam kilogramów. Zdaniem dietetyków jest jeden z najmniej groźnych skutków ubocznych odchudzania. Innymi są wypadanie włosów, bezsenność, nadpobudliwość, zaburzenia w przemianie materii, a nawet zmiany w psychice.
Cudowne diety zamiast odchudzać ciało, odchudzają kieszeń – podkreślają hiszpańscy lekarze. Ich zdaniem nadwagi można pozbyć się tylko w zdrowy sposób – jedząc wszystko i uprawiając sport. Natomiast dobrym sposobem na obżarstwo jest rozpoczęcie posiłku od zjedzenia jabłka.
Szukaj
Google
Web twoja-dieta.pl
Logowanie
W naszej galerii

modelki
grażka

Sondy
Czy ta akcja nam pomoże?
  
Nasze odchudzanie
Top 20 użytkowników
siwa9999 (15103)
Wikola3 (9849)
ewakisiel (8363)
kamila100 (6613)
bambi (6104)
marzen7 (5670)
geranika (3604)
Frolic (2867)
kluseczka77 (2784)
Trishya (2687)
Neit (2576)
agja.wroc (2111)
tłuścioszek (1814)
Manzana (1655)
barabella (1601)
beniam (1535)
lalka11 (1505)
Efa (1472)
smukkvinde (1466)
szczęśliwa (1342)

Pokaż ostatnie: 240h
Jedzmy na zdrowie! Fast food, chipsy i słodycze nie są przyczyną epidemii otyłości Drukuj E-mail
ImageMorgan Spurlock, reżyser i bohater filmu "Super Size Me", po miesiącu opychania się w restauracjach McDonald`s przytył 11 kg, ma kłopoty z erekcją, nadciśnienie tętnicze, podwyższony poziom cholesterolu i cukru we krwi. Reżyser wyznaje, że ledwo żyje, odczuwa duszności i coś w rodzaju uzależnienia - nerwowość przy braku posiłku i ekstazę podczas jedzenia, a także wskazujące na chorobę wieńcową niepokojące bóle w klatce piersiowej. Film Spurlocka to najpewniej początek antykapitalistycznej kampanii skierowanej przeciw producentom żywności i innych masowych produktów. Inicjatywa nieformalnej socjalistycznej międzynarodówki konsumentów niesie z sobą taki oto przekaz: to nie konsument jest odpowiedzialny za swoje ewentualne nieszczęścia, lecz korporacje.
Lewackie lobby ekologiczne jest wspierane przez najlepszych prawników na czele z Johnem Banzhafem, który wcześniej miliardowymi odszkodowaniami pogrążył firmy tytoniowe. Teraz antykorporacyjne lobby realizuje swój kolejny sen: wielu ludzi postanowiło bezgranicznie się obżerać, a winę za pogorszenie stanu swojego zdrowia zrzucić na firmy produkujące żywność. Pierwsza pod ostrzałem znalazła się znienawidzona marka antyglobalistów - McDonald`s. Syndykat nieudaczników, prawników i lewackich ideologów zostawił (na razie) w spokoju właścicieli małych przedsiębiorstw i skupił się na korporacjach. Złota reguła biznesu związanego z odszkodowaniami brzmi bowiem: "Im większa firma, tym większa kwota może być zasądzona na twoją korzyść".



Atak fastfoodoterrorystów
Jeszcze niedawno 90 proc. obywateli USA uważało, że podejmują suwerenne decyzje w kwestiach żywieniowych wynika z badań Gallupa. Pranie mózgów, które zafundowano Amerykanom, zaczyna jednak przynosić efekty. Najnowszy sondaż firmy AC Nielsen wykazał, że już 60 proc. społeczeństwa za powstanie własnej otyłości obwinia bary fast food. Centrum Nauki dla Interesu Publicznego - jeden z ośrodków zaangażowanych w kampanię - obliczył, że "rynek dla grubasów" jest wart 117 mld dolarów. Organizacja wymieniła nazwy firm, czyli cele ataków ekoterrorystów, są wśród nich Pizza Hut, Cambell, Burger King i Frito-Lay. To z nimi będą się sądzić konsumenci, jeśli ekoterrorystom uda się przeforsować ustawę o osobistej odpowiedzialności w konsumpcji pożywienia, która ma przenieść na producentów dużą część indywidualnej odpowiedzialności za dietę.
Rynek odszkodowań może być wart nawet 50 mld dolarów, jeśli jakiś sąd stworzy konieczny precedens. A na pewno stworzy. Na tej samej zasadzie - zrzucania odpowiedzialności za swe czyny na przedsiębiorców i kapitalizm - można by sądzić producentów słodyczy za dziury w zębach łasuchów, producentów noży kuchennych za morderstwa z ich użyciem, a budowniczych mostów za prowokowanie samobójców. To absurd, na szczęście jednak coraz więcej dietetyków przyznaje, że lewackim prawnikom nie będzie łatwo dowieść szkodliwego wpływu fast foodów na zdrowie.



Mit otyłości
- Mitem jest przekonanie, że ludzie tyją, bo się objadają coraz większą ilością niezdrowych produktów - powiedziała w rozmowie z "Wprost" prof. Alison Field z Harvard Medical School, autorka najnowszych badań opublikowanych przez "International Journal of Obesity". Jej zdaniem, nikomu nie udało się wykazać, że większe spożycie hot dogów i hamburgerów, a nawet chipsów, słodyczy i napojów gazowanych prowadzi do otyłości. Wzrost nadwagi może spowodować objadanie się w nadmiarze jakimkolwiek produktem, choćby białym serem czy rybami. - Nawet dieta składająca się wyłącznie z ostryg jest w stanie wywołać obstrukcje - uważa Robert Makłowicz.
Prof. Field przez trzy lata przygotowywała kwestionariusze dotyczące zwyczajów żywieniowych i wagi 8203 dziewcząt i 6774 chłopców w wieku 9-14 lat. Okazało się, że dzieci, które w tym czasie znacznie przytyły, jadły to samo i tyle samo, co ich szczupli rówieśnicy! Również Sarah M. Philips z Massachusetts Institute of Technology, która badała nawyki żywieniowe stu dziewcząt w wieku 8-12 lat, nie wykryła związku między spożyciem wysokoenergetycznych przekąsek a otyłością. Zależności takiej nie potwierdziła też metaanaliza ponad 500 badań dotyczących otyłości przeprowadzona przez prof. Davida Garnera i prof. Susan Wooley.
- Dietetycy zalecają, by spożywać jak najmniej tłuszczów, szczególnie pochodzenia zwierzęcego, tymczasem nie ma dowodów, że tłuszcze powodują otyłość - mówi "Wprost" dr Ute Alexy, która przez 17 lat badała sposób odżywiania się 286 dzieci (Dortmund Nutritionally and Anthropometric Longitudinally Designed Study). Nikt tak naprawdę nie dowiódł, że spożywanie słodkich napojów gazowanych przyczynia się do powstawania otyłości. Zaledwie trzy prace sugerują, że napoje zwiększają ryzyko rozwinięcia się cukrzycy. Wartość energetyczna coca-coli wynosi zaledwie 42 kcal i jest taka sama jak soku pomarańczowego lub mleka o 1-procentowej zawartości tłuszczu. Wartość energetyczna jogurtu jest ponaddwukrotnie większa, ale nikt nie twierdzi, że jest on niezdrowy. "Specjaliści na ogół przemilczają te fakty w obawie, że wiele osób będzie się objadać bez umiaru" - twierdzi Mark McClellan z amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków.

Piramida dla każdego
Prof. Field uważa, że otyłość bardziej zależy od predyspozycji genetycznych niż od tego, jak dużo jemy chipsów, ciastek i hamburgerów. - Ponieważ wagę ciała reguluje prawdopodobnie od 120 do 220 genów, podejrzewa się, że DNA odpowiada za otyłość nawet w 70 proc. - mówi dr Lucjan Szponar z Instytutu żywności i żywienia. Badania prof. Jeffreya M. Friedmana z Rockefeller University sugerują, że o naszej sylwetce decyduje głównie tempo metabolizmu organizmu. Zbyt częste stosowanie rygorystycznych diet nie obniża, ale wręcz podnosi o cztery punkty średni indeks masy ciała BMI (wskaźnik wyliczany przez podzielenie masy ciała w kilogramach przez wzrost w metrach podniesiony do potęgi drugiej). 90-95 proc. osób stosujących dietę odchudzającą wraca potem do początkowej wagi - przekonuje prof. Glenn Gaesser z University of Virginia, autor książki "The Obesity myth" (Mit otyłości).
Różnice genetyczne sprawiają, że dla 25 proc. z nas zdrowa dieta różni się od zalecanej jako uniwersalna. 4 proc. Polaków może się objadać tłuszczami do woli, a mimo to ma niski poziom cholesterolu i zdrowe serce. Zdarzają się też tacy, którzy mimo otyłości nie cierpią na żadne choroby. Z kolei niektóre osoby są szczupłe, a mimo to mają niebezpiecznie wysoki poziom cholesterolu we krwi. Trzeba zmienić tzw. piramidę żywieniową, określającą proporcje między podstawowymi składnikami pokarmowymi - przyznał niedawno amerykański Departament Rolnictwa, zajmujący się też żywieniem. Zakłada ona, że każdy powinien spożywać dużo węglowodanów złożonych, takich jak ziemniaki, produkty zbożowe, warzywa i owoce, oraz umiarkowane ilości nabiału, ryb i chudego mięsa, a także możliwie jak najmniej słodyczy, alkoholu i tłuszczów, zwłaszcza zwierzęcych. "Wydawało się, że to model dla każdego, ale nie brał on pod uwagę potrzeb indywidualnych" - mówi Eric Hentges z Center for Nutrition Policy and Health Promotion. W Internecie (www.usda.gov) jest dostępna nowa, interaktywna piramida, którą budujemy sami, zależnie od własnych potrzeb, upodobań i trybu życia.

Menu genetyczne
"Nie ma optymalnej diety" - twierdzi William Wolcott, jeden z twórców tzw. diety metabolicznej, zyskującej ostatnio popularność w USA i Europie. Nasi przodkowie mieli różne potrzeby pokarmowe zależnie od miejsca, w którym mieszkali. Eskimosi żyją długo mimo spożywania dużych ilości tłuszczu i mięsa, co dla mieszkańców rejonów śródziemnomorskich byłoby zabójcze. I na odwrót - dieta oparta wyłącznie na warzywach i owocach nie służy zdrowiu mieszkańców Północy. "Dziś mamy jednak tak wymieszane geny, że trudno ustalić w prosty sposób, która dieta jest najlepsza dla danej osoby. Samo wyczucie nie wystarczy" - przekonuje Wolcott.
W wydanej niedawno książce "Dieta metaboliczna" uczony zamieścił kwestionariusz zawierający kilkadziesiąt pytań, dzięki któremu każdy może określić swój "typ metaboliczny" i pasujący do niego profil dietetyczny. Pierwszy zakłada przewagę węglowodanów w diecie, w drugim dominują białka, trzeci znajduje się między tymi dwoma. Konsultanci diety metabolicznej oferują jeszcze precyzyjniejsze komponowanie jadłospisu. "Osoba jedząca zgodnie z potrzebami swego organizmu dobrze się czuje po posiłku, nie ma problemów z trawieniem i nie nachodzą jej nagłe zachcianki, na przykład na słodycze" - uważa Wolcott.
Tempo przemiany materii może się znacznie różnić u poszczególnych osób, a różnice te w sporym stopniu są dziedziczne. "Odpowiedzialne za nie są geny zawarte w mitochondriach, odzwierciedlające przystosowanie naszych przodków do klimatu" - mówi prof. Douglas Wallace z University of California w Irvine. Mitochondria są elementami komórki służącymi do produkcji energii biologicznej z substancji odżywczych. Produktem ubocznym ich pracy jest ciepło. Mitochondria ludzi pochodzących z rejonów północnych wytwarzają znacznie więcej ciepła niż te, które mają mieszkańcy tropików, co oznacza szybszą przemianę materii. To przystosowanie ewolucyjne. Dzięki korzystnej mutacji w mitochondrialnym DNA nasi przodkowie mogli wyemigrować z Afryki i osiedlić się w chłodniejszych rejonach. Ludzie ci lepiej radzili sobie w surowym klimacie, ale musieli też więcej jeść, aby się ogrzać i jednocześnie zaspokoić potrzeby organizmu. Dlatego ich dieta opierała się na pokarmach wysokokalorycznych, takich jak tłuszcze i mięso. Przykładem są ciemnoskórzy Amerykanie, wśród których odsetek otyłych jest najwyższy. To potomkowie osób z dużo cieplejszej strefy klimatycznej.
Tę teorię potwierdziły próby amerykańskich dietetyków, którzy poddali wolontariuszy eksperymentowi podobnemu do tego, jaki przeprowadził na sobie Morgan Spurlock w filmie "Super Size Me". Okazało się, że po miesiącu jedzenia frytek i hamburgerów podwyższony poziom cholesterolu pani Soso Whaley nie tylko wrócił do normy, ale w dodatku w jej krwi zmniejszyła się ilość tzw. złego cholesterolu. Unormowało się także jej ciśnienie, co oczywiście nie jest sugestią, że fast food może zapobiegać chorobom krążenia. Fakty nie są jednak w stanie powstrzymać amatorów fast foodów, którzy pragną się obżerać i dzięki odszkodowaniom nie pracować do końca życia. Caesar Barber, otyły i chory na serce cukrzyk z Nowego Jorku, już dwukrotnie składał pozwy przeciwko McDonaldowi, Burger Kingowi, Wendy`s i KFC, których produkty rzekomo pozbawiły go zdrowia. Na razie bezskutecznie.

Tłusty podatek
Na otyłość większy wpływ niż dostępność żywności ma zmniejszająca się aktywność fizyczna. W latach 1980-2000 liczba otyłych nastolatków wzrosła w USA o 10 proc., mimo że liczba spożywanych przez nich kalorii zwiększyła się zaledwie o 1 proc. W tym samym czasie liczba nastolatków uprawiających sport spadła o 13 proc. Trzy czwarte niemieckich menedżerów przynajmniej dwie godziny w tygodniu poświęca na ćwiczenia, co sprawia, że są szczuplejsi od swoich rówieśników - wykazały badania przeprowadzone przez Wolframa Pfeiffera z Akademii Medycznej w Karlsruhe.
"Osoby leniwe za swoją otyłość wolą winić koncerny spożywcze, zamiast się zastanowić nad swoim życiem" - podkreśla Allan Flyvbjerg, przewodniczący Duńskiego Towarzystwa Diabetologicznego. Coraz częściej podobnie sądzą przedstawiciele rządów. W Wielkiej Brytanii już wkrótce zostanie wprowadzony zakaz reklamowania w telewizji produktów typu fast food przed godz. 21. Francja wprowadziła tzw. tłusty podatek, który muszą płacić producenci tłustej żywności za jej reklamę. Podobne rozwiązania od kilku lat są stosowane w Szwecji, ale odsetek otyłych osób jest taki sam jak w Wielkiej Brytanii. Walka z epidemią otyłości nie może polegać wyłącznie na bojkocie restauracji McDonald`s. Trzeba więcej czasu poświęcić na aktywny wypoczynek, a to udaje się niewielu. Caesar Barber z Nowego Jorku nie rezygnuje jednak - trzeci raz składa pozew przeciwko McDonaldowi, Burger Kingowi, Wendy`s i KFC, licząc, że może wreszcie uda się wyłudzić odszkodowanie. Chyba tylko po to, by dać zarobić prawnikom i się objeść, na śmierć.

Paweł Górecki
Tomasz Teluk
Współpraca: Jan Stradowski

Żródło Tygodnik "Wprost", Nr 1151 (19 grudnia 2004)

Komentarze
a dla mnie to bezsensu
Dodane przez agja.wroc w dniu - 2007-04-13 12:47:42
Jeżeli wiadomo, że się od tego tyje to po co to jeść?? Najlepiej się nażreć napuchnąć a potem sądzic :roll to zasądźmy wszystkie firmy z alkoholem i słodyczmi i td przecież w końcu tez można od tego przytyć czy nie?
Dodane przez frolic w dniu - 2008-03-21 16:13:23
A JA TRZYMAM SIE OD FASTFOOD Z DALEKA.  
To jedzenie jest koszmarne, bez smaku, bez konkretnego zapachu. To jak rzuc papier- obrzydlistwo. Mc Donald to juz w ogole DNO! Ja tam ewentualnie wode mineralna w butelce moge kupic ;-)
fastfoody
Dodane przez nataszkaaaaa w dniu - 2008-04-05 16:03:23
obrzydlistwo....nie nawidze fastfoodow!!!!od tego "jedzenia"bardzo boli mnie brzuch,raz sprobowalam i sie doigralam......a poza tym to nie ma smaku....i potwornie smierdzi!

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.

Powered by AkoComment 2.0!

« wstecz
Współpraca
Advertisement
Nasze paski wagowe
....::::GŁOSUJCIE::::....

Czy podoba Ci sie ta strona ?
Tak Nie

Zobacz wyniki

IQ Test

6 Weidera

Nasza rozrywka
Dobre strony
* Bon Prix *

Dziś imieniny
8 Września 2010
Środa
Imieniny obchodzą:
Adrian, Adrianna,
Klementyna, Maria,
Nestor, Radosław,
Radosława
Do końca roku zostało 115 dni.
bukiet6.jpg
Wyślij kartkę
Gościmy na stronie
Odwiedza nas 71 gości oraz 2 użytkowników
Twoje wiadomości
Masz nowe wiadomości: 4
Dodaj do ulubionych
 
 
Ciekawe linki
Statystyki
Użytkownicy: 5678
Nowości: 178
Odsyłacze: 4
 
Copyright 2000 - 2005 Miro International Pty Ltd. All rights reserved.
Mambo is Free Software released under the GNU/GPL License.
Design by Mamboteam.com | Powered by Mambobanner.de

Herbata | Deaf | Kotły C.o. | Odżywki | Gdansk Nocleg